niedziela, 31 lipca 2016

Gouttes: Trottoirs

Trottoirs                                                                                                                                                                             
Lisses et fissurés
Proches, en-dessous des pieds
Saupoudrés de rêves
Résistants à la douleur
Patiemment ils supportent
Le déroulement des évènements

niedziela, 26 czerwca 2016

Tropfen: Bürgersteige





Bürgersteige

Glatt und zerrissen

Nah, gleich unter den Füßen

Berieselt durch Träume

Resistent gegen den Schmerz

Geduldig ertragen sie

Den Verlauf der Ereignisse

czwartek, 24 marca 2016

Patrząc na krzyż: Tajemnica


Tajemnica

Gdy rozciągnął
Swoje ramiona
Na drzewie krzyża,
Które Sam dodźwigał
Będąc już
U kresu sił
I skonał w mękach
Zostawił nam symbol
Dla wielu niezrozumiały
Przez wielu ośmieszany
Symbol miłości
Nieograniczonej
Pomnożonej przez
Trzy Osoby
Niepojętej umysłem
Bo przecież do Siebie
Przygarnąć chce
Cały świat
Czyli ciebie
Człowieku

piątek, 12 lutego 2016

Mielniki: Kartka z Mielna


Kartka z Mielna

Pozdrawiam z miejsca,
skąd wyciągam
prawą rękę do morza,
a lewą do jeziora.

Stopy mam w piasku.

Nad głową kołują
mewy, kormorany
i całe kłęby kruków.

Sezon na szczęście się skończył.
Zamknięto sklepy, butiki.
I ani żywego ducha.

Jest pięknie, jesiennie,
słonecznie i już chłodnawo.

Z okien widok na plażę,
po której spacery odbywają się
od samego świtu
do późnego wieczora.

Do okien o poranku
zagląda słońce,
które również grzecznie
żegna się wieczorem.

Pozdrawiam
i do rychłego zobaczenia.



niedziela, 18 października 2015

Widokówki: Gwizd wiatru



   Gwizd wiatru

Nieuchwytny, ale odczuwalny.
Z oddali, lecz blisko.
Zdecydowanie, jednak nieśmiało.

Wiatr nuci swą melodię:
O tym gdzie był, co widział.
Śpieszy mu się bardzo
Do nowego miejsca.

Po drodze gwiżdże,
Śpiewa, dudni, huczy.

Kołysze liście,
Toczy fale,
Czesze łąki.

Przechyla statki,
Strąca owoce z drzew,
Porywa czapki.

Wprawia w taneczny ruch piasek,
Który zwykle leży uśpiony
I lśni na słońcu.

Wiatr jest z natury niespokojny,
Nie zazna on wyciszenia
W swoim zakątku.

Zmęczony jednak czasem ustaje,
Aby rozpłynąć się w powietrzu.


czwartek, 3 września 2015

Z szuflady: Przeprowadzka


Przeprowadzka


Martwy przedmiocie
 – meblu, talerzu,
kawałku płótna,
srebrny widelcu bez pary,
zegarze od dawna nie odliczający czasu
– przebyłeś długą drogę.

Niedawno upiększałeś
mieszkanie w stolicy miłości;
teraz jesteś ozdobą domu
na skraju puszczy
w jednej z polskich miejscowości.

Pielęgnowały cię ręce
czule gładzące drogi nabytek;

dziś zachwycasz swoim pięknem
na nowo stając się
częścią życia rodzinnego.

Jako cenny dar,
część innej historii
wypełniasz swą stałą,
lecz tu na nowo odkrytą powinność.

Nie wzrusza cię  jednak bycie tu,
ani tam już nie-bycie.

Nie rozpaczasz nad twoim państwem,
którzy już odeszli.

Jesteś równie nieporuszony
wobec zaciekawionych par oczu
skierowanych teraz na ciebie.

Rozgościłeś się jednak
tak jak wtedy.

Jakby miejsce tutaj 
tobie było przeznaczone
od zawsze
i na zawsze.